Płyny podczas zimy - o czym należy pamiętać?

Przygotowując się do zimy, oprócz wymiany opon i zakupu skrobaczki do szyb, należy pamiętać o tym, co znajduje się w zbiorniczkach i przewodach – o płynach. Lepiej to zrobić zanim temperatura na dobre spadnie poniżej zera. W innym przypadku skutki mogą być wyjątkowo nieprzyjemne. Jakie płyny należy sprawdzić?

Płyn chłodniczy

Tutaj kwestia bywa dla wielu kierowców myląca. Choć płyn chłodniczy dostępny jest w wygodnych butelkach, to nie wystarczy wlać go do chłodnicy i zbiorniczka wyrównawczego. Najpierw musimy sprawdzić, w jakiej proporcji zmieszać go z wodą. Czysty płyn chłodniczy ma słabą pojemność cieplną, więc tutaj z ratunkiem przybywa woda – niezwykle wydajny moderator. Płyn zaś ma dbać o to, by cały układ był odpowiednio zakonserwowany i – co ważne – chroniony przed skutkami minusowej temperatury. Zwykła woda zamarza w temperaturze 0 stopni C, więc płyn musi przesunąć tę granicę krzepliwości do co najmniej – 30 stopni. Co by się stało, gdyby woda w obiegu zamarzła? Jak wiemy z fizyki, woda zmieniająca się w lód zwiększa swoją objętość, dlatego nietrudno wyobrazić sobie tego skutki – rozerwanie przewodów, a nawet bloku silnika. Przed nadejściem zimy warto sprawdzić jaka jest temperatura krzepliwości płynu. Ulega on naturalnemu zużyciu i powinien być wymieniany co 2-3 lata. To nieduży wydatek, a gwarantuje nam spokój na długo.

Płyn do spryskiwaczy

Ciężko sobie wyobrazić jazdę po ulicach pokrytych śnieżno-błotną breją bez pomocy spryskiwaczy samochodowych. Czasem konieczne jest czyszczenie szyby co kilka minut, bo w innym przypadku niewiele przez nią zobaczymy. Dobra widoczność drogi to podstawa, dlatego pamiętajmy o tym, by zawczasu wymienić płyn na zimowy. Na rynku dostępne są w różnych wersjach i cenach, lecz nie kierujmy się wyłącznie oszczędnością. Może się okazać, że „zimowy” płyn jest zimowym jedynie z nazwy, podczas gdy temperatura zamarzania wynosi jedynie minus kilka stopni. Wybierzmy więc płyn o takim zapasie krzepliwości, by nie zamarzał nawet podczas największych mrozów. Rozsądnym minimum jest – 20 stopni. Jeśli jednak zdarzy się sytuacja, że temperatura będzie niższa, to nie używajmy w tym czasie spryskiwaczy. Dlaczego? Najprawdopodobniej spalimy wtedy elektryczną pompkę płynu.

Olej

Jakiego oleju używać? Większość gremialnie odpowie, że takiego, jaki jest zalecany przez producenta. Jeśli jednak zagłębimy się w instrukcję, to może się okazać, że dozwolone jest używanie różnych typów olejów, w zależności od warunków, w których się poruszamy. W trakcie zimy powinniśmy z pewnością unikać olejów mineralnych o wysokiej lepkości zimowej. Tracą one płynność już w temperaturze – 25 stopni C, co może skutkować uszkodzeniem silnika. Niedostateczne smarowanie to gwarancja uszkodzenia wrażliwych podzespołów. Ponadto gęsty olej będzie dużym obciążeniem dla rozrusznika, a przez to i akumulatora. Wpłynie także na zużycie paliwa. Znacznie lepszą alternatywą będzie tutaj rzadszy olej syntetyczny. Jest on co prawda droższy, lecz wyjdzie to naszemu silnikowi na zdrowie.

Paliwo

Każdy z nas zna kogoś, kto notorycznie jeździ na głębokiej rezerwie, tankując minimalne ilości paliwa. Takie działanie jest szkodliwe dla silnika w każdym przypadku, jednak zimą przybiera jeszcze groźniejszą formę. Woda zbierająca się w baku nie miesza się z paliwem. Gdy zamieni się ona w lód, może uszkodzić nam pompę paliwową, bądź wtryski. W lżejszych przypadkach dojdzie jedynie do zatkania przewodów paliwowych. Starajmy się utrzymywać wyższy poziom paliwa w baku, nie dopuszczając do zapalenia ikony rezerwy.

Płyn hamulcowy

Jak wiemy, płyn hamulcowy jest higroskopijny. Oznacza to tyle, że najzwyczajniej w świecie wchłania wodę. Układ hamulcowy nie jest na tyle szczelny, by można było to w pełni wyeliminować. Woda zawarta w płynie hamulcowym znacznie pogarsza jego właściwości. Już niewielka jej ilość potrafi obniżyć temperaturę wrzenia płynu o 40 stopni C. Wpływa to rzecz jasna negatywnie na skuteczność hamowania, a w szczególnych przypadkach może nas nawet pozbawić hamulców. Na jakość płynu uważajmy zwłaszcza wtedy, gdy nasz samochód posiada układ ESP. Wymaga on bowiem płynu o niewielkiej lepkości, by sprawnie pracować nawet w niskich temperaturach. Aby posiadał pełne właściwości, należy go regularnie wymieniać – maksymalnie co 2 lata, lub 60 tys. km.